wtorek, 7 lipca 2015

01.



Znowu to samo. Paląca ochota, by go dotknąć, niemożliwa do spełnienia chęć zbliżenia się. Wszystko to tak bezlitośnie niemożliwe, a zarazem znajdujące się na wyciągnięcie ręki. Gdyby tylko Heecheon sięgnął po swoje pragnienia, mógłby je spełnić. Ale on nie był osobą tego typu. Nie. On słuchał. Zawsze. Posłusznie. Dlatego także w tej chwili nie miał zamiaru sprzeciwiać się wydanemu poleceniu.
Jego zmysły się wyostrzyły, serce biło szybciej, oddech by płytszy acz częstszy. Klęczał na zimnej podłodze w pokoju i nawet przez myśl mu nie przeszło, by się podnieść. Byłby to wyraźny sprzeciw. A za sprzeciw nie dostaje się nagród, tylko więcej kar. Pojęcie „kary” jest tu prawdopodobnie równie szalone jak umysł chłopaka, ale mimo to, kara jest karą. Czymś, co oddala od osiągnięcia przyjemności przez nic innego, jak głupotę własną. Heecheon nie był głupi. Nigdy się też za takiego nie uważał. Chory psychicznie, owszem, ale nie głupi. I to może miało go kiedyś zgubić. Ale jeszcze nie teraz.
Czuł zimno na ciele. Był nagi, a w pokoju było względnie chłodno. Jak zawsze w tych chwilach. Na tym etapie. Bo ten przyjemny chłód, który drażnił jego skórę i unosił delikatne włoski, również był przyjemny. Podobnie przyjemny jak zaciśnięta na jego szyi czarna, skórzana obroża i oplatające jego nadgarstki skórzane bransoletki, które za pomocą łańcuszka można było zamienić w mocne kajdanki. Heecheon przełknął głośno ślinę, której zabierało mu się stanowczo za dużo w ustach. Wszystko przez czarne wędzidło, które tkwiło między jego zębami. Ta specyficzna zabawka kupiona została przez Internet na jednej z chińskich aukcji, które oferowały sex-zabawki. Heecheon od razu wiedział, że było dobrym pomysłem. Teraz z kącików jego ust ściekały cienkie strużki śliny, a jego zęby zaciskały się co chwila na pokrytym silikonem metalu. Nie wiedział co zrobić z językiem. W jego ustach wydawało się być za mało wolnej przestrzeni. To uczucie dyskomfortu sprawiało, że po jego ciele przebiegał deszcz przyjemności przez który drżał. Ale nie mógł tego widzieć. Niczego nie mógł widzieć. Został zaślepiony. Dosłownie.
Stało się to wtedy, gdy Haru przykucnął przy nim, złapał go za włosy i przyciągnął do siebie jego twarz, by wargami posmakować jego czerwonych, niemal obolałych od wędzidła ust. Nagle go puścił i lekko do siebie odepchnął. Heecheon spuścił głowę, ale jego wzrok natychmiast uniósł się, by śledzić ruchy chłopaka. Lewa ręka Haru powędrowała do krawatu i rozluźniła go. Chwilę popatrzył na chłopaka, jakby zastanawiał się co powinien zrobić, i paroma szybkimi ruchami rozwiązał krawat, który zaczął owijać wokół prawej ręki. Heecheon lubił patrzeć na niego, gdy się nie odzywał, był taki… poważny, stanowczy, z głową pełną pomysłów, które na tym etapie znajomości były naprawdę w guście Koreańczyka. Teraz uniósł się lekko nad klęczącym chłopakiem i szybkim gestem odwinął krawat pozwalając mu opaść na ramiona Heecheona.
- Unieś głowę – padło krótkie, dość oschłe polecenie.
Heecheon bez pytania wykonał polecenie. Haru owinął jego kark krawatem, zbliżył swoją twarz do niego, ale gdy starszy tylko zareagował, by go dotknąć, odsunął się drażniąc go w ten niewybredny sposób. Następnie położył dłoń na jego oczach zamykając jego powieki, by zaledwie sekundy po tym, zaślepić go materiałem. Związał tą specyficzną przepaskę z tyłu jego głowy i zaciskając wargi uderzył go otwartą dłonią w twarz. Haru wciąż miał problemy z biciem osoby, którą kochał. Dlatego z reguły robił to, gdy mógł uniknąć jego wzroku. Tego nieczułego, przeszywającego wzroku, który potrafił dotrzeć do każdej komórki jego ciała i rozpalić ją do czerwoności. Ponadto, zawsze zaciskał usta, lub sam odwracał wzrok, jakby idąc za zasadą, że ‘jeśli ja tego nie widzę, to nie miało miejsca’.
A teraz Haru stał nad klęczącym, nagim, spętanym chłopakiem i rozpinał koszulę. Powoli. Guzik za guzikiem nie spiesząc się zupełnie. Opisując mu słowami każdą swoją czynność.
- Moje place dotykają kolejnego guzika… bawią się nim przez chwilę i popychają go, by przeszedł przez dziurkę koszuli i odkrył kolejny fragment skóry… - mówił niemal szeptem.
Heecheon drżał na całym ciele widząc oczami wyobraźni całą sytuację. On w sumie tego właśnie nauczył chłopaka. Opisu. Szeptu. Oschłego kontaktu. Niemal braku fizycznej bliskości. Możliwe nawet, że nauczył go samemu czerpać z tej dziwnej gry przyjemność. Heecheon na pewno ją czerpał. Czuł jak jego ciało drży, domaga się uwagi, a zarazem jest jej bezwzględnie pozbawiane. Haru uniósł nogę i położył stopę na barku Heecheona lekko na nieco napierając, co było dla niego komendą. Usiądź. Taka właśnie była komenda. Koreańczyk bez pytania usiadł na piętach na podłodze. Wyeksponowany został w tym momencie jego nabrzmiały, drgający członek, z którego główki wyciekała przeźroczysta wydzielina świadcząca o torturach jakie przechodzi. Podpierał się rękami o podłogę, jego kolana były rozchylone, musiał niemal karcić samego siebie, by nie poruszać biodrami i nie ocierać się o panele. Nie wolno mu tego było robić. To było wbrew regułom.
Haru zrzucił z siebie koszulę, która opadła na ziemię, a guziki delikatnie stuknęły o parkiet. Chłopak miał już na sobie tylko spodnie od mundurka. Rozpiął w nich guzik, ale nie tknął nawet rozporka. W okolicach jego krocza można było zobaczyć wybrzuszenie. Heecheon nie mógł tego dostrzec, ale znał go już na tyle dobrze, że nie musiał widzieć by wiedzieć.

Haru pochylił się nad chłopakiem. Wyciągnął ręce i smukłymi palcami zaczął rozwiązywać pasek przy zapięciu wędzidła. Poluźnił je, a Heecheon bez chwili zastanowienie wysunął je ze swoich ust za pomocą języka. Knebel stuknął o obrożę, a Haru rozwiązał do końca paseczek i ściągnął je zupełnie. Odłożył je na stojący nieopodal stary fotel, na który mógł ją rzucić. Jednocześnie drugą ręką złapał Heecheona za szczękę i wsunął do jego ust palec wskazujący. Gdy tylko to się stało, starszy chłopak zaczął go ssać i lizać, jakby czekał na to cały ten czas. Haru wolną ręką zdjął haczyk z łańcuszka tworzącego z bransoletek kajdanki i oswobodził tym samym jego ręce. Heecheon od razu je uniósł, złapał chłopaka za biodra, uniósł się prostując się na klęczkach i przysunął twarz do jego podbrzusza. Całował jego skórę rozpinając jednocześnie rozporek w jego spodniach. Przez bieliznę zaczął zakreślać językiem kształt członka chłopaka. Całował i zwilżał materiał, co dawało Japończykowi niewątpliwie przyjemne doznania. Chłopak wplótł palce we włosy Koreańczyka, który zębami złapał za gumkę bokserek i zsunął je niżej, by móc zająć się swoim „panem” jak najlepiej potrafił…

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna