01.
Znowu to samo. Paląca ochota, by go dotknąć,
niemożliwa do spełnienia chęć zbliżenia się. Wszystko to tak bezlitośnie
niemożliwe, a zarazem znajdujące się na wyciągnięcie ręki. Gdyby tylko Heecheon
sięgnął po swoje pragnienia, mógłby je spełnić. Ale on nie był osobą tego typu.
Nie. On słuchał. Zawsze. Posłusznie. Dlatego także w tej chwili nie miał
zamiaru sprzeciwiać się wydanemu poleceniu.
Jego zmysły się wyostrzyły, serce biło szybciej,
oddech by płytszy acz częstszy. Klęczał na zimnej podłodze w pokoju i nawet
przez myśl mu nie przeszło, by się podnieść. Byłby to wyraźny sprzeciw. A za
sprzeciw nie dostaje się nagród, tylko więcej kar. Pojęcie „kary” jest tu
prawdopodobnie równie szalone jak umysł chłopaka, ale mimo to, kara jest karą.
Czymś, co oddala od osiągnięcia przyjemności przez nic innego, jak głupotę
własną. Heecheon nie był głupi. Nigdy się też za takiego nie uważał. Chory
psychicznie, owszem, ale nie głupi. I to może miało go kiedyś zgubić. Ale
jeszcze nie teraz.
Czuł zimno na ciele. Był nagi, a w pokoju było
względnie chłodno. Jak zawsze w tych chwilach. Na tym etapie. Bo ten przyjemny
chłód, który drażnił jego skórę i unosił delikatne włoski, również był
przyjemny. Podobnie przyjemny jak zaciśnięta na jego szyi czarna, skórzana
obroża i oplatające jego nadgarstki skórzane bransoletki, które za pomocą
łańcuszka można było zamienić w mocne kajdanki. Heecheon przełknął głośno
ślinę, której zabierało mu się stanowczo za dużo w ustach. Wszystko przez
czarne wędzidło, które tkwiło między jego zębami. Ta specyficzna zabawka
kupiona została przez Internet na jednej z chińskich aukcji, które oferowały
sex-zabawki. Heecheon od razu wiedział, że było dobrym pomysłem. Teraz z
kącików jego ust ściekały cienkie strużki śliny, a jego zęby zaciskały się co
chwila na pokrytym silikonem metalu. Nie wiedział co zrobić z językiem. W jego
ustach wydawało się być za mało wolnej przestrzeni. To uczucie dyskomfortu
sprawiało, że po jego ciele przebiegał deszcz przyjemności przez który drżał.
Ale nie mógł tego widzieć. Niczego nie mógł widzieć. Został zaślepiony.
Dosłownie.
Stało się to wtedy, gdy Haru przykucnął przy nim,
złapał go za włosy i przyciągnął do siebie jego twarz, by wargami posmakować
jego czerwonych, niemal obolałych od wędzidła ust. Nagle go puścił i lekko do
siebie odepchnął. Heecheon spuścił głowę, ale jego wzrok natychmiast uniósł się,
by śledzić ruchy chłopaka. Lewa ręka Haru powędrowała do krawatu i rozluźniła
go. Chwilę popatrzył na chłopaka, jakby zastanawiał się co powinien zrobić, i
paroma szybkimi ruchami rozwiązał krawat, który zaczął owijać wokół prawej
ręki. Heecheon lubił patrzeć na niego, gdy się nie odzywał, był taki… poważny,
stanowczy, z głową pełną pomysłów, które na tym etapie znajomości były naprawdę
w guście Koreańczyka. Teraz uniósł się lekko nad klęczącym chłopakiem i szybkim
gestem odwinął krawat pozwalając mu opaść na ramiona Heecheona.
- Unieś
głowę – padło krótkie, dość oschłe polecenie.
Heecheon bez pytania wykonał polecenie. Haru
owinął jego kark krawatem, zbliżył swoją twarz do niego, ale gdy starszy tylko
zareagował, by go dotknąć, odsunął się drażniąc go w ten niewybredny sposób.
Następnie położył dłoń na jego oczach zamykając jego powieki, by zaledwie
sekundy po tym, zaślepić go materiałem. Związał tą specyficzną przepaskę z tyłu
jego głowy i zaciskając wargi uderzył go otwartą dłonią w twarz. Haru wciąż miał
problemy z biciem osoby, którą kochał. Dlatego z reguły robił to, gdy mógł
uniknąć jego wzroku. Tego nieczułego, przeszywającego wzroku, który potrafił
dotrzeć do każdej komórki jego ciała i rozpalić ją do czerwoności. Ponadto,
zawsze zaciskał usta, lub sam odwracał wzrok, jakby idąc za zasadą, że ‘jeśli
ja tego nie widzę, to nie miało miejsca’.
A teraz Haru stał nad klęczącym, nagim, spętanym
chłopakiem i rozpinał koszulę. Powoli. Guzik za guzikiem nie spiesząc się
zupełnie. Opisując mu słowami każdą swoją czynność.
- Moje place
dotykają kolejnego guzika… bawią się nim przez chwilę i popychają go, by
przeszedł przez dziurkę koszuli i odkrył kolejny fragment skóry… - mówił
niemal szeptem.
Heecheon drżał na całym ciele widząc oczami
wyobraźni całą sytuację. On w sumie tego właśnie nauczył chłopaka. Opisu.
Szeptu. Oschłego kontaktu. Niemal braku fizycznej bliskości. Możliwe nawet, że
nauczył go samemu czerpać z tej dziwnej gry przyjemność. Heecheon na pewno ją
czerpał. Czuł jak jego ciało drży, domaga się uwagi, a zarazem jest jej
bezwzględnie pozbawiane. Haru uniósł nogę i położył stopę na barku Heecheona
lekko na nieco napierając, co było dla niego komendą. Usiądź. Taka właśnie była
komenda. Koreańczyk bez pytania usiadł na piętach na podłodze. Wyeksponowany
został w tym momencie jego nabrzmiały, drgający członek, z którego główki
wyciekała przeźroczysta wydzielina świadcząca o torturach jakie przechodzi.
Podpierał się rękami o podłogę, jego kolana były rozchylone, musiał niemal karcić
samego siebie, by nie poruszać biodrami i nie ocierać się o panele. Nie wolno
mu tego było robić. To było wbrew regułom.
Haru zrzucił z siebie koszulę, która opadła na
ziemię, a guziki delikatnie stuknęły o parkiet. Chłopak miał już na sobie tylko
spodnie od mundurka. Rozpiął w nich guzik, ale nie tknął nawet rozporka. W
okolicach jego krocza można było zobaczyć wybrzuszenie. Heecheon nie mógł tego
dostrzec, ale znał go już na tyle dobrze, że nie musiał widzieć by wiedzieć.
Haru pochylił się nad chłopakiem. Wyciągnął ręce i
smukłymi palcami zaczął rozwiązywać pasek przy zapięciu wędzidła. Poluźnił je,
a Heecheon bez chwili zastanowienie wysunął je ze swoich ust za pomocą języka.
Knebel stuknął o obrożę, a Haru rozwiązał do końca paseczek i ściągnął je
zupełnie. Odłożył je na stojący nieopodal stary fotel, na który mógł ją rzucić.
Jednocześnie drugą ręką złapał Heecheona za szczękę i wsunął do jego ust palec
wskazujący. Gdy tylko to się stało, starszy chłopak zaczął go ssać i lizać,
jakby czekał na to cały ten czas. Haru wolną ręką zdjął haczyk z łańcuszka
tworzącego z bransoletek kajdanki i oswobodził tym samym jego ręce. Heecheon od
razu je uniósł, złapał chłopaka za biodra, uniósł się prostując się na
klęczkach i przysunął twarz do jego podbrzusza. Całował jego skórę rozpinając
jednocześnie rozporek w jego spodniach. Przez bieliznę zaczął zakreślać
językiem kształt członka chłopaka. Całował i zwilżał materiał, co dawało
Japończykowi niewątpliwie przyjemne doznania. Chłopak wplótł palce we włosy
Koreańczyka, który zębami złapał za gumkę bokserek i zsunął je niżej, by móc
zająć się swoim „panem” jak najlepiej potrafił…


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna